|
czwartek, 08 marca 2012
Rząd najwyraźniej nie wyciągnął żadnych wniosków z niedawnych negocjacji w Brukseli i nadal obstaje przy przesunięciu 1200mln (!) pln z koleji na drogi. Stanowisko UE nie zostawia wątpliwości: zgody nie będzie. Rząd, zamiast czym prędzej szukać sposobu na wydatkowania pieniędzy traci kolejne miesiące na bezsensowne proceduralne spory. Skutek będzie taki, że pieniadze przyjdzie zwrócić. Przypominam, że parę miesięcy temu podpowiadaliśmy Premierowi jak wydać sensownie te pieniądze: na rewitalizację i roboty odtworzeniowe istniejących linii. To nie wymaga wielkich przygotowań. I można to w razie potrzeby ubrać w jeden wielki ogólnokrajowy projekt. Gdyby podjęto je w ub roku (gdy wysyłaliśmy nasze postulaty) zamiast iśc na "udry" z UE - dziś można by ruszać z inwestycjami. Ale może tu nie chodzi o to by wydać pieniądze sensownie, ale wydać na inwestycje z wielkimi realizacjami infrastrukturalnymi: wielkie obiekty inżynieryjne i inne drogie gadżety, przy których można z glorii chwały przecinać wstegi. Na robotach takich jakie np obserwujemy między Radomiem a Skarżyskiem wielkich otwarć nie będzie, choć prowadzone tam prace naprawdę szybko zaczynają przynosić wymierne korzyści. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że wszystko to dzieje się niewiele dni po tragicznej katastrofie, która jasno dowiodła ile warta jest nasza sieć kolejowa. Jak tak dalej pójdzie, to infrastuktura zacznie się sypać jak układanka z domina i casus szczekocin zacznie się powtarzać z rosnącą częstotliwością. Kto będzie temu winien? Odpowiedzcie sobie sami ...
czwartek, 16 lutego 2012
Nasi parlamentarzyści ostatnio zaktywizowali się medialnie. Siłą rzeczy rzutuje to i na tematykę mojego bloga, bo pewnych spraw nie można nie skomentować. Tym razem na cenzurowanym Pan Poseł Marek Suski. Na swoim blogu donosi on ze zdziwieniem, że na czas modernizacji linii kolejowej Radom-Warszawa ruch na niej będzie wstrzymany. Zaiste zaskakujące. Każdy, kto widział choćby z daleka przedmiotową linię wydedukował to już pare lat temu. Zastanawiam się jak Pan Poseł inaczej wyobrażał sobie rozwiązanie komunikacji na tej linii. Nie da się wymieniać podbudowy, kłaść nowych szyn, budować obiektów inżynieryjnych i jednocześnie realizowac przewozów w sytuacji, kiedy linia jest jednotorem. A jest na całym odcinku od Radomia aż do Warki (czyli na obszarze LCS Radom). Chyba, że Pan Poseł myślał, że pociągi będa fruwać nad nasypami holowane przez helikoptery startujące z kosmodromu Obice (którego budowę ochoczo lansowała niegdyś jego partia - zob wizualizację poniżej).
Wahadłowy ruch dałoby się ewentualnie wprowadzić na odcinku z Warki do Warszawy. Problem w tym, że będzie on realizowany równolegle z obszarem LCS Radom więc znowu wracamy do punktu wyjścia czyli fruwania nad torowiskiem. Ażeby wyczerpać już temat dodam, że wahadłowanie komunikacji na liniach dwutorowych wprowadza kosmiczne opóźnienia w kursowaniu pociągów. Np. na odcinku Kraków-Bochnia czas przejazdu pociągów 'regio' zwiększył się z 30minut do nawet 75min (!) tylko dlatego, że w kilku punktach realizowane są roboty przy obiektach inżynieryjnych na jednej z nitek. Wiem, że wizja objazdów przez Modlin to coś co rzuci czytelników Pańskiego bloga na kolana i sprawie, że niejednu mu krew się zagotuje. Ale chyba nie tym razem. Tak się bowiem składa, że objazdy te pójdą nie przez Modlin, ale przez Dęblin. Polecam atlas geograficzny dla szkół podstawowych - do kupienia już za 11zł (np tutaj).
Na koniec gorąca prośba Panie Pośle: prosze czasami pomyśleć troszkę, zanim znowu chlapnie Pan coś równie głupiego. To nie boli.
wtorek, 14 lutego 2012
Dnia 9 lutego 2012r Pan Poseł Witkowski, po interwencji mediów, wreszcie odpowiedział na moje pytania, które zadałem jeszcze w listopadzie 2011r (zob.: 'Nadal czekam na odpowiedź Pana Posła'). Odpowiedź ta jest dostępna pod tym linkiem. A oto moja odpowiedź na list Pana Posła: Szanowny Panie Pośle, Ludzie miewają różne powody do smutku. Pana Posła smuci ton mojego listu. Mnie z kolei ton listu Pana Posła nie smuci (choć zdaniem moich przyjaciół powinien). Mam ważniejsze zmartwienia. Smuci mnie na przykład sposób prowadzenia polityki regionalnej w Polsce. Niestety, mimo mojej prośby, w odpowiedzi Pana Posła na moje zapytanie znalazło się sporo wody. Udało mi się wszak wyekstrahować z niej garść konkretów. Te nie wyglądają wesoło. Ujmę to brutalnie: na zmiany się nie zanosi. Pan Poseł mówi wprawdzie, że „sprawa stanęła tu i tam”, że będzie postulował …. ale powiem szczerze: brzmi to mało przekonująco i jakoś nie daje podstaw do optymistycznego patrzenia w przyszłość. Nie tak dawno postulował Pan włączenie Radomia do obszarów strategicznej interwencji w Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego (KSRR). Z lektury pism zamieszczonych na pańskiej stronie www wynika, że obiecano taki zapis. I co? Ano nic. Radomia w obszarach strategicznej interwencji nie ma. Nie czuje się Pan oszukany przez własny Rząd? Pytałem o to poprzednio, ale jakoś zapomniał Pan mi odpowiedzieć. Źródeł istniejących patologii w polityce regionalnej szukać trzeba jeszcze w 1998r, podczas prac nad reformą administracyjną kraju. Reformę wdrożono w sposób urągający elementarnym zasadom publicznej debaty nad kluczowymi dla kraju problemami, a jej kształt wykrystalizował się nie w specjalistycznych komisjach, ale wskutek przepychanek i politycznych targów między obozem prezydenta, rządem i opozycją parlamentarną. Reformę tą gromko reklamowano hasłem: „status wojewódzki nie będzie miał wpływu na szanse rozwojowe”. Szybko okazało się to jednym wielkim oszustwem. Okazało się, że status ten ma będzie miał znaczenie i to szybko rosnące. Radomiowi odmówiono publicznej uczelni nietechnicznej, odebrano szereg cennych, miastotwórczych instytucji regionalnych. Nawet tak drobna sprawa jak całodobowe okienko pocztowe zaczęła być problemem. Wszystko dlatego, że Radom utracił status stolicy województwa. PO przejmując od PiS władzę głosiła wszem i wobec hasła odnowy państwa. I przez moment, gdy usłyszałem o tym, że rozpoczynają się prace nad KSRR, uwierzyłem, że tak istotnie będzie. Oto zniwelowane będą ułomności polityki regionalnej, stworzone zostaną instrumenty do równoważenia rozwoju. Nie mogłem się jednak bardziej pomylić. KSRR nie tylko nie zniwelowała istniejących patologii ale wręcz wzmocniła je sankcjonując uprzywilejowany charakter miast wojewódzkich. Pisze Pan: „Kolejną poruszaną kwestią jest polityka wspierania najsilniejszych ośrodków miejskich. Rząd przyjął taką strategię uznając, że jest najwłaściwsza dla stymulowania rozwoju kraju jako całości.” Świetnie! Dlaczego zatem na liście tej nie znalazł się Radom, którego potencjał demograficzny i znaczenie w sieci osadniczej kraju jest większe niż wielu miast wojewódzkich? Ja tego zrozumieć nie potrafię. Idea może brzmi nieźle, ale jej praktyczna realizacja jest z gruntu fałszywa. Jak można tkwić w takim zakłamaniu? Panie Pośle, pisze Pan również, że ”najwięcej instrumentów wsparcia znajduje się w rękach samorządu województwa”. Stanowisko zadziwiająco kompatybilne z głoszonymi przez różnych notabli tezami, jakoby problemy Regionu Radomskiego nie wymagały strategicznej interwencji i należy je rozwiązywać na szczeblu województwa. Ja z takim postawieniem sprawy stanowczo się nie zgadzam. Region Radomskie zasługuje na strategiczną interwencję (ba! pilnie i wręcz rozpaczliwie jej potrzebuje!), podobnie jak kilka innych dziś otrzymujących ją regionów. Nawiasem mówiąc, w niektórych przypadkach zamożniejszych niż my. Mogę się zgodzić co do tego, że wiele instrumentów wsparcia tkwi właśnie w samorządzie wojewódzkim, a do ich funkcjonowania można mieć wiele zastrzeżeń. Natomiast klucz do problemu polityki regionalnej ma Rząd. Przecież np. Program Rozwój Polski Wschodniej (POPW) jest programem rządowym! Z programu tego np. dużo bogatsze Kielce otrzymały setki mln zł. My obeszliśmy się smakiem. Wiem co Pan zaraz powie: przecież POPW tworzył PiS(!). Podkreśla to Pan przy każdej okazji. Zapomina Pan wszak, że od ładnych wielu lat rządzi już Pańska partia. Co czyni rządząc długie lata, mając pełnię właściwych instrumentów w rękach i dysponując swoją jakże celną diagnozą nt POPW? Buduje podwaliny ku temu, by w następnym unijnym rozdaniu Radom znalazł się w obszarach strategicznej interwencji? Przygotowuje na poziomie środków krajowych program osłonowy dla Regionu Radomskiego poszkodowanego z tytułu takiego a nie innego kształtu POPW 2007-13? Tak by nakazywała logika. Ha! Nic z tych rzeczy. Rząd przygotowuje i uchwala strategię, która wyklucza Region Radomski z obszarów strategicznej interwencji. Ja tego fenomenu zrozumieć nie umiem.
piątek, 10 lutego 2012
Sytuacja gospodarcza Radomia, kierunki polityki regionalnej i miejsce Radomia w niej - to sprawy, które nieustannie budzą nad Mlaczną wielkie emocje. Właśnie rozgorzała kolejna dyskusja oscylująca wokół tej tematyki. W szczególności, Przewodniczący Rady Miasta Radomia Dariusz Wójcik pyta - publikując list otwarty - Posła Radosława Witkowskiego: (cyt.): Wydaje mi się, że w tej dyskusji obie strony przeholowały. Z jednej strony nieporozumieniem jest obarczanie personalnie akurat Posła Witkowskiego winą za upadek 'Łączników'. Równie dobrze winą Pan Przewodniczący Wójcik mógłby obarczyć Posła Marka Suskiego. W kończu 'Łączniki' istnieją nie od dziś i nie od dziś mają problemy. Z drugiej, kpiną jest twierdzenie, że za taką a nie inną sytuację Radomia odpowiada wyłącznie Prezydent Andrzej Kosztowniak. Można (i trzeba!!!) rozliczać Prezydenta z działań, które leżą w sferze jego kompetencji. Ale szereg decyzji, które mają istotne wpływ na sytuację Radomia zapada na szczeblu województwa oraz Rządu. Na przykład wstrzymanie budowy obwodnicy zachodniej, zaniechanie budowy S12, opóźnienia przy modernizacji linii kolejowej nr8, wyprowadzania z Radomia instytucji regionalnych, odmowa utworzenia publicznej uczelni nietechnicznej etc. etc. etc. Ktoś kto wypisuje brednie o wyłącznej odpowiedzialności Prezydenta Kosztowniaka za istniejący status quo albo (uciekając się do Korwinowskiej frazeologii) "rżnie głupa" albo nie ma zielonego pojęcia o czym pisze.
niedziela, 05 lutego 2012
Właśnie ujrzało światło dzienne parlamentu młodzieży w sprawie reformy oświaty w Radomiu. Cieszy mnie bardzo, że ciało to zdecydowało się zająć konkretne stanowisko w tej sprawie. Stanowisko w znacznej części dojrzałe i zawierajace treści z którymi się identyfikuję. W jednej sprawie wszak parlamentarzyści przedobrzyli. I chyba źle się stało, bo poziom jednego z argumentów jest tak żenująco niski, że pozwala "reformatorom" kontestowac pozostałe. A dlaczego ma tak się dzieć, że jedna parszywa owca rzuci fałszywy cień na całe stado? O który konkretnie zapis chodzi? Przytoczę w całości: Wyleję tędy nieco zimnej wody na głowy parlamentarzystów, bo swymi nieodpowiedzialnymi i nieprzemyślanymi a chwilami po prostu nieprawdziwymi informacjami podważają niepotrzebnie swoją wiarygodnośc i oddają niedźwiedzią przysługę radomianom bohatersko brioniącym placówek oświatowych. Po pierwsze: Papier jest cierpliwy. Równie dobrze ktoś może np. napisać, że modernizacja magistrali kolejowej nr8 "bezzasadnie generuje koszty". Skoro stawia się jakąś tezę, trzeba umieć ją racjonalnie poprzeć. Ja na ten przykłąd stoję na stanowisku, że istnienie portu w Modlinie w żadnym wypadku nie podważa sensu istnienia cywilnego lotniska w Radomiu. Po szczegółowe rozważania w tej materii odsyłam tutaj. Chętnie podyskutuję z parlamentarzystami w tej kwestii.
Po drugie: W sprawie lotniska dokonano wielkiego wysiłku. Włożono masę pracy, wydano mnóstwo pieniędzy. Deathtime, który wyznacza czasokres realnych szans na start portu mija za rok. Wycofywanie się teraz z przedsięwzięcia, w momencie, kiedy jesteśmy o krok od celu byłoby idiotyzmem. I wygenerowałoby naprawdę "bezzasadne koszty", bo wówczas rzeczywiście cały włożone w inwestycję środki można wywalić do kosza. Po trzecie: Pas startowy na Sadkowie istnieje. Nie trzeba go budować. Skąd autorzy radosnej tezy o budowaniu pasa wzięli swoje rewelacje? Można prosić o źródło? Dodam, że póki co jest własnością MON a strona cywilna jedynie ma prawo współużytkowania go. Jakim cudem miałby zatem zostać sprzedany? J.w. - można prosić o źródło owych "doniesień z mediów"? Apeluję do parlamentu młodzieży o opamiętanie i nie łączenie sprawy lotniska (o której ma on najwyraźniej mętne pojęcie) z gorącą dyskusją nt reformy oświaty. Jeśli chcecie rzeczywiście ratować szkoły i przedszkola, szukajcie argumentów mocnych, opartych w realiach i konkretnej wiedzy. Przecież o to Wam chodzi, a nie o robienie szumu.
piątek, 27 stycznia 2012
No i stało się. Rząd Premiera Donalda Tuska popierany przez PO i PSL podpisał ACTA. Po cichu. Nieomal pod stołem, bez konsultacji społecznych. Wogóle bez informowania społeczeństwa. Ba! Przy zdecydowanym sprzeciwie społeczeństwa. Gdyby pewien europoseł nie wypatrzył dotykającego tej sprawy akapitu w biuletynie dot. rybołóstwa (tak!) do dziś pewnie nie wiedzielibyśmy w jakie bagno nas wpakowano. Rząd podpisał ACTA w atmosferze przywołującej najgorsze nawiazania do niechlubnych wydarzeń z początków IIIRP. Przypomnijmy sobie jak to w 1994r podpisano Konkordat. Podpisał go Rząd pozbawiony zaplecza partyjnego, niepopularny w spoleczeństwie, Rząd który właśnie orzymał wotum nieufności. Rząd bez jakiejkolwiek legitymacji społecznej. Rząd, który negocjacje nad tekstem umowy prowadził pod stołem, w absolutnej tajemnicy, bez konsultacji ze społeczeństwem ... wogóle bez informowania społeczeństwa. Rząd ów podpisał umowę, która po dziś dzień rodzi konkretne i kwotowo wcale niemałe konsenwencje finansowe dla polskiego podatnika. Czyli dla każdego z nas. Okazuje się więc, że zamiast doskonalić, pogłębiać demokrację w naszej odrodzonej Ojczyźnie, cofamy się. Cofamy się i to w zastraszajacym tempie. I już na koniec przywołam - przerażający w swej wymowie - fragment rozmowy jaki zasłyszałem dziś podróżując pociągiem. Oto jeden z podróżnych zapytał swego kolegę: "Co będzie dalej? Nowa wersja procesu brzeskiego?".
poniedziałek, 23 stycznia 2012
niedziela, 22 stycznia 2012
Zgodnie z krążącymi od jakiegoś czasu zapowiedziami zawiązało się w Radomiu bractwo kurkowe, nawiązujące do tradycji podobnej organizacji funkcjonującej w Krakowie. Mam wszak wątpliwości, czy ostentacyjne ukazywanie silnych związków z Kościołem Katolickim dobrze przysłuży się sprawie. Niewątpliwie utrudni znalezienie szerokiego, społecznego ponadpartyjnego i ponadideologicznego poparcia dla bractwa. Inicjatorzy chyba zapomnieli, że lata 90-te XXw to odległa przeszłość i manifestowanie oparcia w strukturach KK (które podówczas pomagało formacjom eypu ZChN i podobnym) dziś budzi niesmak. Tak czy siak będę przyglądał się tej inicjatywie z życzliwym zainteresowaniem.
wtorek, 17 stycznia 2012
Otrzymałem kolejny list w sprawie liwidacji przedszkoli od Pani Kingi Woźniak. Na jej prośbę publikuję go w całości, a pod spodem dodatkowo skan oryginału, jaki za potwierdzeniem odbioru wpłynął dziś do kalcenarii Prezydenta Radomia. Szanowny Panie Prezydencie, Decyzję jaką Pan ostatnio podjął w stosunku do przedszkoli w swej idei jest dobra: „niech o przyszłości placówek zadecyduje ich społeczność”. Diabeł tkwi w szczegółach, a w zasadzie niedopowiedzeniach. Dla mnie „wola społeczności”, to wola większej części kadry przedszkola i większej części rodziców. Tak samo rozumieją to wszyscy, z którymi ostatnio rozmawiałam. Bo takie są kardynalne zasady w wolnym, niepodległym, demokratycznym, kraju, w którym jednostka nie narzuca swej woli większości. Natomiast ze zdziwieniem przeczytałam w prasie, że przedszkole może zostać uspołecznione nawet wtedy gdy zażyczy sobie tego pojedynczy pracownik placówki (!). To chyba ewidentne nieporozumienie, nie mające nic wspólnego z elementarnymi zasadami demokracji i elementarną uczciwością. Uprzejmie proszę o publiczne wyjaśnienie wszystkich aspektów proponowanego mechanizmu przekształceń i czytelną deklarację, że przedszkola będą przekształcane tylko wówczas gdy zechce tego ich społeczność tzn. (ujmując rzecz precyzyjnie – wszak siła w precyzji!) tylko wtedy, gdy poprze taki zamysł większość pracowników przedszkola i większość rodziców dzieci doń uczęszczających. Z wyrazami szacunku,
wtorek, 10 stycznia 2012
Pierwszy na scenę wkracza wiceprezydent Fałek. Ogłasza zamiar likwidacji szkół. Ludzie oczywiście są oburzeni. Na takie dictum jak królik z kapelusza pojawia się radny Pacholec. Zgłasza jeszcze dalej idące projekty likwidacyjne. Wtedy ponownie objawia się nam wieprezydent Fałek. Zdecydowanie neguje pomysły swego kolegi. Tak oto zaczyna lansować się na ... zbawcę radomskiej oświaty (!). Zaraz, zaraz ... czy ja już czegoś podobnego nie widziałem w bajce o dobrym i złym policjancie? Polecam oryginał. |
Zakładki:
Polecam blogi
Polecam serwisy
| |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||