|
piątek, 27 stycznia 2012
No i stało się. Rząd Premiera Donalda Tuska popierany przez PO i PSL podpisał ACTA. Po cichu. Nieomal pod stołem, bez konsultacji społecznych. Wogóle bez informowania społeczeństwa. Ba! Przy zdecydowanym sprzeciwie społeczeństwa. Gdyby pewien europoseł nie wypatrzył dotykającego tej sprawy akapitu w biuletynie dot. rybołóstwa (tak!) do dziś pewnie nie wiedzielibyśmy w jakie bagno nas wpakowano. Rząd podpisał ACTA w atmosferze przywołującej najgorsze nawiazania do niechlubnych wydarzeń z początków IIIRP. Przypomnijmy sobie jak to w 1994r podpisano Konkordat. Podpisał go Rząd pozbawiony zaplecza partyjnego, niepopularny w spoleczeństwie, Rząd który właśnie orzymał wotum nieufności. Rząd bez jakiejkolwiek legitymacji społecznej. Rząd, który negocjacje nad tekstem umowy prowadził pod stołem, w absolutnej tajemnicy, bez konsultacji ze społeczeństwem ... wogóle bez informowania społeczeństwa. Rząd ów podpisał umowę, która po dziś dzień rodzi konkretne i kwotowo wcale niemałe konsenwencje finansowe dla polskiego podatnika. Czyli dla każdego z nas. Okazuje się więc, że zamiast doskonalić, pogłębiać demokrację w naszej odrodzonej Ojczyźnie, cofamy się. Cofamy się i to w zastraszajacym tempie. I już na koniec przywołam - przerażający w swej wymowie - fragment rozmowy jaki zasłyszałem dziś podróżując pociągiem. Oto jeden z podróżnych zapytał swego kolegę: "Co będzie dalej? Nowa wersja procesu brzeskiego?".
poniedziałek, 23 stycznia 2012
niedziela, 22 stycznia 2012
Zgodnie z krążącymi od jakiegoś czasu zapowiedziami zawiązało się w Radomiu bractwo kurkowe, nawiązujące do tradycji podobnej organizacji funkcjonującej w Krakowie. Mam wszak wątpliwości, czy ostentacyjne ukazywanie silnych związków z Kościołem Katolickim dobrze przysłuży się sprawie. Niewątpliwie utrudni znalezienie szerokiego, społecznego ponadpartyjnego i ponadideologicznego poparcia dla bractwa. Inicjatorzy chyba zapomnieli, że lata 90-te XXw to odległa przeszłość i manifestowanie oparcia w strukturach KK (które podówczas pomagało formacjom eypu ZChN i podobnym) dziś budzi niesmak. Tak czy siak będę przyglądał się tej inicjatywie z życzliwym zainteresowaniem.
wtorek, 17 stycznia 2012
Otrzymałem kolejny list w sprawie liwidacji przedszkoli od Pani Kingi Woźniak. Na jej prośbę publikuję go w całości, a pod spodem dodatkowo skan oryginału, jaki za potwierdzeniem odbioru wpłynął dziś do kalcenarii Prezydenta Radomia. Szanowny Panie Prezydencie, Decyzję jaką Pan ostatnio podjął w stosunku do przedszkoli w swej idei jest dobra: „niech o przyszłości placówek zadecyduje ich społeczność”. Diabeł tkwi w szczegółach, a w zasadzie niedopowiedzeniach. Dla mnie „wola społeczności”, to wola większej części kadry przedszkola i większej części rodziców. Tak samo rozumieją to wszyscy, z którymi ostatnio rozmawiałam. Bo takie są kardynalne zasady w wolnym, niepodległym, demokratycznym, kraju, w którym jednostka nie narzuca swej woli większości. Natomiast ze zdziwieniem przeczytałam w prasie, że przedszkole może zostać uspołecznione nawet wtedy gdy zażyczy sobie tego pojedynczy pracownik placówki (!). To chyba ewidentne nieporozumienie, nie mające nic wspólnego z elementarnymi zasadami demokracji i elementarną uczciwością. Uprzejmie proszę o publiczne wyjaśnienie wszystkich aspektów proponowanego mechanizmu przekształceń i czytelną deklarację, że przedszkola będą przekształcane tylko wówczas gdy zechce tego ich społeczność tzn. (ujmując rzecz precyzyjnie – wszak siła w precyzji!) tylko wtedy, gdy poprze taki zamysł większość pracowników przedszkola i większość rodziców dzieci doń uczęszczających. Z wyrazami szacunku,
wtorek, 10 stycznia 2012
Pierwszy na scenę wkracza wiceprezydent Fałek. Ogłasza zamiar likwidacji szkół. Ludzie oczywiście są oburzeni. Na takie dictum jak królik z kapelusza pojawia się radny Pacholec. Zgłasza jeszcze dalej idące projekty likwidacyjne. Wtedy ponownie objawia się nam wieprezydent Fałek. Zdecydowanie neguje pomysły swego kolegi. Tak oto zaczyna lansować się na ... zbawcę radomskiej oświaty (!). Zaraz, zaraz ... czy ja już czegoś podobnego nie widziałem w bajce o dobrym i złym policjancie? Polecam oryginał.
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Otrzymałem materiał od czytelniczki mojego bloga, Pani Kingi Woźniak w sprawie projektu zmian w oświacie, usilnie lansowanego ostatnimi czasy przez władze Radomia. Publikuję go poniżej w całości: Mam świadomość, że Państwo od lat przekazuje samorządom środki niewystarczające do realizacji ich zadań własnych. Problem ten pojawił się już w 1998r wraz z nieprzemyślaną i źle przeprowadzoną, oszukańczą reformą administracyjną. Problem ten z biegiem czasu narasta a parlamentarzyści i rząd nic nie robią by mu zaradzić. To oznacza konieczność wprowadzania oszczędności w budżetach samorządów. Stanowczo jednak protestuję, by oszczędności tych szukać kosztem oświaty. Likwidacja przedszkoli – zwana dla niepoznaki „uspołecznieniem” - to iluzja, której ulec może jedynie ten, kto nie zada sobie trudu głębszego przeanalizowania problemu. Deklaracje urzędu miasta Radomia, które padają w związku z proponowanymi rozwiązaniami to zwykłe mydlenie oczu. Tego, że proponowane przez Pana Ryszarda Fałka zmiany nie prowadzą do żadnych oszczędności dowiódł już Pan Szymon Janiszewski, wiceprzewodniczący Rady Rodziców Przedszkola nr19 w swoim liście opublikowanym na łamach Gazety Wyborczej. Zastanawiam, się, czy Pan Wiceprezydent Fałek zadał sobie trud przestudiowania ze zrozumieniem owego listu. Osobiście wątpię. Ja pójdę wszak jeszcze dalej. Podpowiem bezradnemu najwyraźniej Wiceprezydentowi jak znaleźć brakujące w budżecie pieniądze. W pierwszej kolejności proponuję likwidację – a może uciekając się do terminologii wiceprezydenta Fałka powiem „uspołecznienie” - jednego ze stanowisk wiceprezydenckich. W ramach pilotażu tego projektu proponujemy likwidację … przepraszam (!) – „uspołecznienie” stanowiska pana Fałka. Przejdzie na własne utrzymanie i będzie mógł lepiej zrozumieć swoje potrzeby. Krok ten uważam za z wszechmiar racjonalny. Inne – podobnej wielkości miasta utrzymują jedynie trzy stanowiska wiceprezydenckie. I w odróżnieniu od Pa Fałka ja podam konkretne dane: Kolejne źródło oszczędności jest jeszcze większe. To pula, jaką miasto pompuje rokrocznie w niektóre, źle zarządzane spółki komunalne. I także podam konkretne przykłady: Przykład [1]: spółka MPK – obsługuje większą część linii komunikacji miejskiej a jednak notuje stratę, choć inne spółki obsługujące inne linie są dochodowe (!). Deficyt MPK pokrywa samorząd miasta Radomia. Ta zabawa kosztuje nas mniej więcej tyle ile zamierza – przepraszam za wyrażenie – „oszczędzić” miasto w br na przedszkolach i szkołach. Tylko w 2009r przekazano spólce 5mln zł. W zamian spółka przekazała samorządowi skrawek niepotrzebnego gruntu wartego wg mnie ułamek tej kwoty. Rok później znowu wrzucono masę pieniędzy w ten worek bez dna. Ile chce Pan Prezydent podarować nieudacznikom z MPK w tym roku? 5mln? A może 10? Przykład [2] spółka Rewitalizacja: w dobie kryzysu spółka ta kupuje nowe luksusowe auto. Równocześnie występuje do Rady Miasta o pieniądze na rewitalizację … biblioteki, która zabytkiem ewidentnie nie jest. Czy ktoś umie potrafi wytłumaczyć ten fenomen? Nawiasem mówiąc, znamiennym jest, że rozbuchana do granic możliwości spółka realizuje w tej chwili jedną tylko malutką inwestycję na ul.Grodzkiej. A Rady Nadzorcze? Czy mają Państwo świadomość jakie kwoty otrzymują rokrocznie członkowie Rad Nadzorczych? Z czyich pieniędzy? Oczywiście – zaraz ktoś odpowie że z własnych. Tylko skąd biorą się te „własne pieniądze”? Kto jest organem założycielskim spółek? Zdaje się że samorząd. Kto rok w rok dotuje te spółki? Zdaje się że samorząd. Nie mam nic przeciwko przekazywaniu spółkom środków finansowych, jeśli przynoszą zyski, a środków potrzebują na wkład własny w duże inwestycje, na które pozyskały środki unijne. Stanowcze nie mówię natomiast dotowaniu nieprzynoszących zysków spółek, których istotną cześć wydatków stanowi utrzymywanie kosztownych rad nadzorczych. Zarysowałam tylko niektóre możliwości pozyskania brakujących w budżecie środków. Głęboka analiza problematyki finansów miasta wykaże ich znacznie więcej. I na koniec: Pan Panie prezydencie Fałek otrzymał wykształcenie z publicznych pieniędzy. Dziś odmawia Pan tego prawa naszym dzieciom.
sobota, 07 stycznia 2012
Ciężko rzec. Niezorientowanym podpowiadam, że chodzi o sprawę zarysowaną w poprzedniej notce: 'Nadal czekam (...)'. Śpieszę dodać, że jestem zdeterminowany uzyskać konkretną, prezyzyjną odpowiedź w przedmotowym obszarze. Tu chodzi i najwyższej wagi interes (żeby nie powiedzieć wprost: "być albo nie być") społeczności Radomia i Ziemi Radomskiej (!)
czwartek, 22 grudnia 2011
Mija już ponad 30 dni odkąd zadałem - komentując zachwyty Pana Posła Radosława Witkowskiego w temacie premierskiego expose - garść konkretnych pytań dotykających żywotnych problemów Radomia i Ziemi Radomskiej. Można się z nimi zapoznać w jednej z poprzenich notek ('Expose Premiera ... z sprawa radomska). Zadałem je także w komentarzach do notki Pana Posła. Poniżej kopie bloczków z komentarzami do notek z dn. 18.11.2011 oraz 27.11.2011
Póki co obiecanej odpowiedzi nie ma.
niedziela, 18 grudnia 2011
Jak donosi dzisiejsza prasa, przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym zapadł niezykle istotny wyrok: podważono decyzję władz województwa, które nie przyznały nam środków unijnych na realizację niezwykle ważnego dla Radomia projektu "karty miejskiej". Z czystym sumieniem moge pogratulować Prezydetowi właściwego działania. Jest zrazu kierunkowskaz na przyszłość: o każdą złotówkę na wartościowy projekt trzeba się bić do końca. Nawet w sądach. A jak zabraknie ścieżki krajowej, również w instytucjach odwoławczych w UE. Wyrok ten stanowi też czytelną wskazówkę dla władz województwa: by wreszcie skończyć z celowym sekowaniem Radomia; by wreszcie oceniać wnioski rzetelnie, wg ich realnej wartości. W przeciwnym razie niekorzystne dla władz województwa wyroki będa się sypać lawinowo. Osobiście mam nadzieję, że tego rodzaju praktyki się już skończą. Szkoda tylko, że przez ostatnie lata właśnie przez taką a nie inną politykę władz województwa pozbawiono Radom środków (szacowałbym je ostrożnie na conajmniej kilkaset milionów), które mogły wyprowadzić miasto z kryzysu. Tego raczej nikt nam już nie wróci ... PS. Jeszcze tylko pytanie (może wypadałoby wystosowac oficjalną interpelację): jakie konsekwencje poniosą urzednicy odpowiedzialni za nieuzasadnione merytorycznie uwalenie radomskiego projektu? PS2. Wydaje mi się, że analizowany przypadek stanowi zachętę dla Prezydenta, by także w innych sprawach szukać sprawiedliwości w sądach - np. w sprawie likwidacji placówki UKS czy oddziału Poczty Polskiej. Nie mam wątpliwości, że w sprawach tych radomianie - niezależnie od poglądów politycznych - staną za Prezydentem murem.
piątek, 02 grudnia 2011
Mija mniej więcej rok, gdy radomskie 'Bractwo Rowerowe' pod wodzą Sebastiana Pawłowskiego rozpoczęło batalię w sprawie przejścia dla pieszych nieopodal wieduktu w ciągu ulicy Słowackiego (czyt: Blog BR: 'Przejścia na ulicy Słowackiego'). lansowany usilnie przez niektórekręgi pomysł, by problem "rozwiązać" ... likwidując przejście próbowano wdrożyć dośc długo. Ale determinacja w dążeniu do tworzenia miasta przyjanego radomianom wygrała: przejście zostaje, a 23 grudnia uruchomione zostaną na nim światła (czyt. Radom24: 'Światła na gwiazdkę'). Gratulacje dla Bractwa Rowerowego za konsenwencję w działaniu. Gratulacje dla władz miasta, za rezygnację z uprawianej niegdyś polityki "zesraj się a nie daj się" i uwzględnienie racjonalnych argumentów. Tak trzymać drodzy Państwo! Niniejszy casus dedykuję wszystkim malkontentom, narzekającym jak to jest wokoło źle. Widzisz że coś jest nie tak? Spróbuj coś z tym zrobić! Jeśli tylko masz dość determinacji - wygrasz. Radom do boju (!) |
Zakładki:
Polecam blogi
Polecam serwisy
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||